czwartek, 26 stycznia 2012
wracam?

Wracam!

12:07, machiatta
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 10 pa¼dziernika 2011
I komunia dziecka i jej organizacja
Wpis bêdzie nad wyraz krótki:

SZLAG!!!

13:08, machiatta
Link Dodaj komentarz »
jak w dowcipie

Tytu³am wstêpu. ¯eby odebraæ nie swoje dziecko ze ¶wietlicy muszê by¶ wpisana jako osoba upowa¿niona do specjalnej karty owego dziecka. Oczywi¶cie nikt mnie nigdzie nie wpisa³, ani ja nikogo nie wpisa³am, bo zapomnia³am, ale czasem nawzajem z kole¿ankami odbieramy swoje dzieci. W koñcu du¿e s± i rozumne i z obcym nie pojd±.

I ostatnio przychodzê pod ¶wietlicê i mówiê g³o¶no i wra¼nie, ¿e zabieram M³od± i jej kole¿ankê.

Jaka¶ nowa Pani wydawa³a dzieci. 
I by³o tak jak w tym kawale:

Ona na mnie patrzy³a tak, jakbym nie miala upowa¿nienia, a ja na ni± tak, jakbym upowa¿nienie mia³a.

dzieci dosta³am.

13:03, machiatta
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2011
tacy sami?
Mam dwójkê dzieci, oboje z tym samym facetem, coby nie by³o. I tak:

M³ody uwielbia wêdliny.
M³oda nienawidzi.

M³ody nie je ¿adnych zup (z wyj±tkiem roso³u i, okazjonalnie, pomidorowej).
M³oda wcina ka¿d± zupê i w ka¿dej ilo¶ci (jedyne za czym nie przepada to rosó³).

M³ody uwielbia jaja w ka¿dej niemal postaci (wyj±tek: jajko na miêkko, które go w zêby k³uje i go nie zje).
M³oda przez d³ugie lata nie tknê³a nawet jajek (jedyne jakie zaczê³a ostatnio lubiæ to... jajko na miêkko).

M³ody nienawidzi ka¿dych owoców z wyj±tkiem bananów (ostatnio , trzeba draniowi oddaæ sprawiedliwo¶æ, zaczyna podskubywac - po 2- s³ownie dwie - maliny i 1 - s³ownie jeden- plasterek suszonego jab³ka... itd.).
M³oda wsuwa ka¿de owoce jak kombajn - nienawidzi za to, co nietrudno zgadn±æ, jedynie, tadam!, bananów.

M³ody nie lubi sera, ani ¿ó³tego, ani bia³ego.
M³oda, a i owszem, przek±si.

M³ody nie tknie krewetek metrowym kijem.
M³oda da siê za nie posiekaæ (najlepiej jeszcze jak s± usma¿one na ma¶le z du¿± ilo¶ci± czosnku).

Sa na szczêscie rzeczy, które jadaj± oboje, bo inaczej bym zwariowa³a chyba:
schabowy i kurczak (koniecznie w panierce)
pierogi (tylko z miêsem - o dziwo z miêsem oboje)
pizza (M³oda hawajska, M³ody pepperoni ¿eby mi za ³atwo nie by³o)
nutellê i nale¶niki z nutell± - he he he
kaszê gryczan± z ro¿nymi sosami (miêsnymi z wo³owiny i cielêciny)
frytki i ziemniaki
paluszki rybne (o zgrozo)
ró¿ne dania i inne syfy z pude³eczek
i oczywi¶cie kilka innych...

Szybko nauczy³am siê, ¿e powiedzenie dzieciom "mówcie co chcecie na obiad, a ja wam to ugotujê" koñczy³o sie zwykle gotowaniem dwóch obiadów ( w sensie dwie zupy, dwa ró¿ne drugie dania) i od jakiego¶ czasu stosujemy technikê negocjacji "dogadajcie siê, co jecie dzi¶, a co jutro" - o dziwo dzia³a, dogaduj± siê i id± sobie wzajemnie na ustêpstwa. Czasem oczywi¶cie ci±gle mam za dobre serce przez co zdecydowanie za du¿a garów na kuchence i pozwalam siê bawic w restauracjê ;-)

No, chyba, ¿e akurat s± u babci - tam nawet desery maj± ró¿ne :D

14:47, machiatta
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 12 sierpnia 2011
ma w³asne zdanie

M³ody zaczyna mieæ swój gust ubraniowy. Kiedy ostatnio kupi³am mu bluzê, popatrzy³ na ni± krytycznym okiem piêciolatka i orzek³: "ja tego nosiæ nie bêdê".

I we¼ tu i dyskutuj z takim.

16:27, machiatta
Link Komentarze (1) »
m³odzie¿ w rozjazdach
Wyrodn± matk± bêd±c pozby³am siê dzieci na prawie ca³e wakacje (niestety plany urlopowe i firmowe w tym roku mi siê skomplikowa³y).

Najpierw M³oda by³a na obozie je¼dzieckim, potem na koloniach na Mazurach, potem ju¿ oboje byli z jedn± babci± w Turcji, teraz do koñca sierpnia siedz± u moich rodziców (no, tam troche z nimi by³am).

I tak nagle odkry³am ile to ja mam wolnego czasu. Do kosmetyczki chodzê nie kombinuj±c kiedy dzieci bêd± u taty, na ceramice jestem 2 razy w tygodniu, mam czas i¶æ do knajpy i na piwo z przyjació³mi, tak nagle, wtem i znienacka, po pracy, na konie je¿d¿ê dwa razy w tygodniu, by³am na ¶ciance wspinaczkowej, w kinie, na zakupach ubraniowych....

Tylko têskniê ju¿ bardzo za ma³ymi mordkami.

16:25, machiatta
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 20 lipca 2011
sierota bo¿a

Jakie jest prawdopodobieñstwo, ¿e chc±c opatrzyæ skaleczony palec po d³ugiej i mêcz±cej ekwilibrystyce zwi±zanej z wyci±ganiem plastrów i przycinaniem ich na odpowiedni± wielko¶æ przy jednoczesnym uwa¿aniu coby w³asn± krwia ca³ej kuchni nie zachlapaæ, bêdzie siê próbowa³o ten z trudnem zdoby plaster nakleiæ opatrunkiem do góry ¶wini±c go dokumentnie?

U mnie bardzo du¿e - wczoraj uda³ mi siê ten cud.

A jakie jest prawdopodobieñstwo, ¿e z drugim równie ciê¿ko zdobytym plastrem zrobi siê dok³adnie to samo?

U mnie niestety 100 procent.

ps.
Z trzecim siê uda³o.

10:08, machiatta
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78